Logo




Metody zarządzania zapasami materiałowymi w przedsiębiorstwie produkcyjnym


Środa, 15 kwietnia 2009

Strona 1 z 7

Podstawową radą dla przedsiębiorców na przezwyciężenie kryzysów gospodarczych i wywołanych przez nie spadków popytu jest cięcie kosztów. Zasada ta przyświeca wielu firmom, które muszą borykać się ze zmniejszonym zapotrzebowaniem na swoje produkty. Niestety, nieumiejętne obcięcie kosztów może spowodować jeszcze większe perturbacje firmy na rynku, przez co trudniej będzie wyjść na prostą i znów zwiększać swój potencjał na rynku. Dlatego też trzeba spokojnie przyjrzeć się wszelkim możliwym zbędnym wydatkom i wyselekcjonować je spośród innych, które są niezbędne do sprawnego funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Gdy firmy mają duże przychody, przy niezłej marży, nie zastanawiają się, gdzie szukać oszczędności, tylko jak jeszcze zwiększyć sprzedaż. Jest to normalne dla większości ludzi, którzy myślą liniowo, czyli jeżeli zwiększyłem sprzedaż firmy w roku 2007 o 20%, to muszę być lepszy i zwiększyć w najbliższym roku (2008) sprzedaż co najmniej o kolejne 20%. Tak między innymi działają giełdowe hossy i bessy, które nie mają absolutnie nic wspólnego z rynkową wyceną spółek giełdowych. Ceny akcji na giełdzie to nie rynkowa wycena danej firmy, tylko wyobrażenie dziesiątek tysięcy ludzi o wycenie danej firmy. Różnica w słownictwie jest mała, ale w rzeczywistości jest przeogromna oraz stanowi jeden z głównych powodów hoss i bess. Większość ludzi, która nie ma na co dzień do czynienia z grą na giełdzie, daje się skusić do zainwestowania oszczędności swojego życia w jakąś spółkę (lub fundusze inwestycyjne) w momencie, gdy doniesienia medialne wysyłają przekaz: „50% zysku w ostatnim roku”. A przecież to, że w ostatnim roku wystąpił wzrost wyobrażeń o wycenie danej spółki o 50%, nie implikuje takiego samego (lub według niektórych oczekiwań nawet wyższego) wzrostu w nadchodzącym roku. Ponieważ jednak większość ludzi myśli liniowo (tzn. przedłuża historyczną linię trendu na przyszłość), stąd też mamy takie duże kryzysy.

Pomimo wielu przyczyn kryzysów, jakie się wymienia w literaturze przedmiotu (ot, choćby ustalanie stopy procentowej przez banki centralne, nadmierna biurokratyzacja i regulacja państwowa), często w przekazie medialnym dziennikarze zajmujący się tematyką gospodarczą zapominają o jednym – o samym człowieku. Jedną z podstawowych przyczyn (często pomijaną, ale nie ma co się dziwić, bo jest dosyć mało medialna) powstawania kryzysów gospodarczych są zapasy (które są tworzone w wyniku jednostkowej decyzji człowieka). Są to zapasy produktów gotowych (czyli towarów), jak również tych, z których dopiero powstanie produkt (a więc materiałów). Jest to też główny powód, dla którego kryzysy gospodarcze zawsze zaczynają się w przedsiębiorstwach produkcyjnych i budowlanych, a dopiero później przenoszą się na firmy handlowe, usługowe czy wreszcie budżetówkę (spadają wpływy z podatków).

To, co odróżnia przedsiębiorstwo produkcyjne od pozostałych, to właśnie zapasy oraz czas, który jest potrzebny, żeby zakupiony materiał zamienić (w wyniku działalności produkcyjnej) w sprzedawalny towar. Z zapasami mają również do czynienia firmy handlowe, ale u nich praktycznie nie występuje podział na zapasy materiałowe i towarowe. To, co zostało kupione, może być w niezmienionej (lub nieznacznie zmienionej, np. poprzez dodanie własnego, unikalnego opakowania) formie dalej odsprzedane. I w tym miejscu zaczynają się komplikacje, które przekładają się na całą gospodarkę.

Otóż przedsiębiorstwo produkcyjne, żeby móc jak najefektywniej gospodarować (a więc przy możliwie najmniejszym nakładzie osiągać możliwie największe efekty finansowe), musi planować swoją przyszłość. Zapewne każdy czytelnik (niepracujący w firmie produkcyjnej) powie sobie teraz, że w każdej firmie tworzone są plany, szczególnie pod koniec każdego okresu rozliczeniowego. Zarząd każdej firmy stawia jakieś wymagania i nowe wyzwania dla swoich pracowników, a większość z nich tworzona jest według podobnego schematu, czyli wszędzie, gdzie mowa o przychodach i klientach, jest wzrost, a wszędzie, gdzie mowa o kosztach, jest spadek. Tylko, że planowanie w firmie produkcyjnej ma zupełnie inny charakter. Planowanie zwiększenia przychodów prawie zawsze wiąże się wprost proporcjonalnie ze zwiększeniem kosztów zmiennych (chociaż czasem udaje się, w wyniku wykorzystania efektu skali, obniżyć koszty jednostkowe), np. materiałowych.

Strony 1 2 3 4 5 6 7 Następna


Artykuł ukazał się w marcowo-kwietniowym numerze